Myśl dnia:

W sprawach sumienia nie ma miejsca dla praw większości.
Ghandi
Sobota 13 marca 2010
Bożeny, Krystyny oraz Marka
Jeśli wybrana stacja nie odtwarza muzyki należy zaktualizować program Windows Media Player. Aby to zrobić kliknij tutaj
Jeśli wybrana stacja nie odtwarza muzyki należy zaktualizować program Windows Media Player. Aby to zrobić kliknij tutaj
Jeśli wybrana stacja nie odtwarza muzyki należy zaktualizować program Windows Media Player. Aby to zrobić kliknij tutaj
Jeśli wybrana stacja nie odtwarza muzyki należy zaktualizować program Windows Media Player. Aby to zrobić kliknij tutaj
Jeśli wybrana stacja nie odtwarza muzyki należy zaktualizować program Windows Media Player. Aby to zrobić kliknij tutaj

Marcin Eckert: Runął mit bezpiecznej szwajcarskiej bankowości


Powiększ tekst Pomniejsz tekst

Wszystkie państwa starają się postępować w taki sposób, by podatnicy płacili podatki we własnym kraju. Przykład sporu Niemiec i Szwajcarii o dane niemieckich podatników, którzy wyprowadzali zyski za granicę, pokazuje, że nie można bezkarnie uciekać przed fiskusem – mówi Marcin Eckert dla Netbird.pl.

fot. sxc.hu
fot. sxc.hu

Czego uczy konflikt szwajcarsko-niemiecki, dotyczący płyty z danymi Niemców, którzy uchylali się przed płaceniem podatków we własnym kraju? Lepiej nie igrać z fiskusem, bo prędzej czy później sprawa się wyda?

Każdy kraj zachęca obywateli do płacenia podatków na swoim terytorium, a uchylających się karze.

Podobnie jest w Polsce, ci, którzy nie płacą podatku a powinni, muszą się liczyć z konsekwencjami w postaci karnej stawki podatkowej od dochodów w wysokości 75 procent. Taki ryczałt nakłada się na dochód z tzw. nieujawnionych źródeł, do tego dochodzą kary karno-skarbowe – grzywny lub nawet potencjalna kara pozbawienia wolności do trzech lat. Zagrożenie jest olbrzymie, ale zdarza się, że część podatników podejmuje mniej lub bardziej udane próby ograniczenia swoich ciężarów podatkowych.

W przykładzie niemiecko-szwajcarskim mamy do czynienia z sytuacją, gdzie niemieccy podatnicy, w ten czy inny sposób, uniknęli płacenia podatków w Niemczech poprzez wyprowadzenie swoich pieniędzy, biznesów, interesów poza granice Niemiec. Powstaje pytanie, jakiego rodzaju dane są na tych dyskach, czy pozwolą na uzyskanie informacji, że obywatele Niemiec mają jakieś aktywa za granicą albo też zawierają dowody na to, że działali nielegalnie i nie zapłacili należnych podatków.

Sądzę, że obie sytuacje są możliwe, bo z płyty skorzystał już rząd Francji, ściągając zaległe podatki...

Nie wiadomo, czy rzeczywiście już ściągnięto te podatki, przypominam sobie, że francuskie władze zapowiedziały jakiś czas temu, by ci, którzy nielegalnie ukrywają dochody, przyznali się dobrowolnie w określonym terminie, bo potem fiskus zadziała bez litości. Jeśli chodzi o Polskę, nie znam przykładów, by oficjalnie nasze władze skarbowe przyznały się do takich praktyk. Mamy służby skarbowe, powołane do ścigania takich zjawisk. Podejrzewam, że biorąc pod uwagę skalę dochodów niezbędnych do sensownego inwestowania za granicą, zjawisko nie dotyczy przeciętnego Kowalskiego, ale raczej grubych ryb, osób bardzo bogatych i potencjalnie ukrywających swoje dochody, by nie zasilać polskiego budżetu. Pozostaje kwestia moralna, czy władza państwowa powinna kupować cokolwiek od złodzieja. Nie wiem, czy ten problem jest rozstrzygalny na gruncie polskich przepisów podatkowych.

Czy można powiedzieć, że konsekwencją afery będzie runięcie mitu bezpiecznej szwajcarskiej bankowości?

Moim zdaniem właśnie tak się stało, ten mit runął w związku z wyciekami tego typu danych. Trzeba mieć świadomość, że niektórzy doradcy inwestycyjni czy podatkowi sprzedają struktury finansowo-podatkowe, umożliwiające takie prowadzenie biznesu czy transakcji prywatnych, by nie płacić podatku w Polsce. Doradcy zapewniają, że to bezpieczny system dzięki tajemnicy bankowej. Tymczasem okazuje się, że nie do końca tak jest, zawsze może się zdarzyć, że wyciekną dane, jak w omawianym przez nas przypadku. Nie sądzę, żeby bezpiecznym planowaniem podatkowym było planowanie zakładające, że wszystko jest dobrze tak długo, jak się nikt o tym nie dowie. Nie rekomenduję tego swoim klientom, uważam to za zbyt ryzykowne.

Czy sądzi pan, że w europejskich krajach skruszeni podatnicy będą się teraz zgłaszać do fiskusa, by ujawnić nielegalne dochody?

Trudno powiedzieć, to zależy, jaka jest skala zjawiska związanego z przykładem Niemiec. Na pewno wszyscy, którzy planują swoje międzynarodowe struktury podatkowe, powinni mieć świadomość, że może nie być tak różowo, jak mogło się wydawać do tej pory. Wystarczy wyprowadzić majątek zagranicę, zrobić strukturę i nikt nie będzie nas za to ścigał. Doradcy i ich klienci powinni się raczej skupić na takich strukturach, które nie będą naruszały prawa, a planowanie podatkowe będzie oparte o zasady pozwalające wybierać kraj czy reguły, zgodnie z którymi płacimy podatki. Struktury, które polegają na całkowitym uniknięciu podatków, w oparciu o założenie, że nikt się o nich nie dowie, będą odchodziły w przeszłość. Wszystkich należy namawiać do tego, by korzystali z rozwiązań, pozwalających legalnie ograniczyć opodatkowanie – a jest ich całkiem sporo
a nie tych, które są niezgodne z przepisami i mogą powodować sankcje, o jakich mówiłem na początku.



rozmawiał Robert Rusek /Netbird.pl



Marcin Eckert jest radcą prawnym, prowadzącym Kancelarię Podatków i Prawa Pracy oraz ekspertem podatkowym Business Center Club.

Drukuj Poleć znajomemu

5.00