Monika Gąsiorowska: Szwajcarsko-niemiecki konflikt o dane bankowe
2010-02-05
„Źle się dzieje w państwie duńskim” – można by przywołać słowa Szekspira w sprawie szwajcarsko-niemieckiej „wojny fiskalnej”. Kanclerz Niemiec Angela Merkel potwierdziła, że Niemcy kupiły CD ze skradzionymi danymi obywateli niemieckich trzymających swoje pieniądze w banku szwajcarskim.
 |
| fot. sidonius |
Niemiecki rząd dane ok. 1500 osób podejrzanych o niezapłacenie podatków chce wykorzystać do ich ukarania. Za płytę ze skradzionymi danymi Niemcy zapłaciły ok. 2,5 mln euro. Dla Szwajcarii handel danymi i próba ich wykorzystania przez władze Niemiec są szokujące. Jak można w ogóle dyskutować ze złodziejem? Jak państwo prawa może chcieć wykorzystać skradzione dane do legalnego ukarania podejrzanych osób? Kto zagwarantuje, że dane są w ogóle prawdziwe? W kradzież danych podobno wplątany jest informatyk jednego z banków.
Kupno i wykorzystanie przez państwo skradzionych danych jest w Szwajcarii zakazane prawnie. Tego rodzaju transakcja jest uważana za sprzeczną z podstawą państwa prawa i dobrym obyczajem. Jak podkreślają lokalni politycy, problem leży po stronie niemieckiej, która ma bardzo wysokie podatki i nie jest w stanie sama poradzić sobie z kwestią »ucieczki podatników«. Bank jest instytucją usługową, zarządzającą pieniędzmi zgodnie z życzeniem klienta, a nie strażnikiem, który zajmuje się tym, czy klient zapłacił podatek, czy nie. Bank jedynie upewnia się, że pieniądze nie są »prane«. Jak podkreślił minister finansów Hans-Rudolf Merz, Szwajcaria odmówi udzielenia jakiejkolwiek pomocy w przypadku użycia przez Niemcy skradzionych danych. Nie można legitymować kradzieży decyzjami rządowymi.
Takie działania otwierają puszkę Pandory, co w przyszłości może się zemścić kradzieżami na życzenie i sprzedażą wszelkich tajnych danych. Od marca 2009 r. Szwajcaria oficjalnie ogłosiła współpracę z zagranicznymi organami śledczymi w dobrze udokumentowanych i zgodnych ze szwajcarskim prawem przypadkach kryminalnych. Nie wchodzi jednak w rachubę automatyczne wymienianie danych cudzoziemskich klientów banków z krajami ich pochodzenia. Szwajcaria i Niemcy prowadzą negocjacje w sprawie podwójnego opodatkowania, zgodną ze standardami OWGR. Nie zostaną one zawieszone pomimo obecnego kryzysu. Niemcy są największym partnerem handlowym Szwajcarii. Niedawno Federalny Trybunał Administracyjny uznał, że przekazanie danych klientów banku UBS stronie amerykańskiej jest niezgodne z prawem i zatrzymał tę operację. Rząd w Bernie, który wynegocjował umowę z USA, stanął wobec bardzo poważnego problemu. Francja i Włochy również domagają się od Szwajcarii informacji o swoich obywatelach podejrzanych o niepłacenie podatków. Z Francją udało się już wynegocjować odpowiednie porozumienie.
Sprawa skradzionych danych jest kolejną, która komplikuje życie władzom. Jak się podkreśla, Szwajcaria powinna dyskutować, ale nie może ulegać presji i propagandowej histerii, jakoby w jej sejfach przechowywano skradzione miliardy. Ten obraz kreowany jest nie tylko przez rządy krajów, które same nie potrafią rozwiązać swoich kłopotów podatkowych i finansowych, ale również przez konkurencję, która chętnie zajęłaby miejsce Szwajcarii jako lidera w sferze bankowej.
Monika Gąsiorowska, Genewa
Zdjęcie na licencji http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.5/deed.de
Monika Gąsiorowska jest korespondentką Netbird.pl w Szwajcarii